w ciągu ostatnich lat nauczyłam się zagryzać stresy. albo lepiej, wpierdalać je. rozrosłam się w siłę rażenia wielkim sadłem.
dziś jest nieźle. zjebałam w szkole matme. matura, matura, matura, kurwa hurra! mój facet, w zasadzie moja mama uświadomiła mi, że próbuje go karać za to, że nie ma dla mnie czasu i kończy się to tylko naszym ogólnym wiecznym wkurwieniem. boże nuage-de-porcelaine jak ty bluźnisz.
dziś jest nieźle. na śniadanie zjadłam troche płatków z mlekiem, o 11 zjadłam twarożek i 30 min temu skończyłam zupę kapuścianą.
dziś jest nieźle. czeka mnie teraz geografia, potem matma.
dziś jest nieźle. wymiotuję tylko matematyką
dziś jest nieźle, żyję.
Dzień dobry.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy można mnie jakoś zaliczyć do "grona motylków", nie utożsamiałam się z tym, nie nazywałam tak, ale fakt, mam też swoje sprawy, historie związane z jedzeniem, gdzieś jest na to miejsce.
Jeśli chcesz, jestem.