Jutro nie zrobię planu zero.
Nie umiem zrobić planu zero takiego jaki chcę. Nie potrafię nie wpychać żarcia! Nie znoszę swojego ciała, ale nie potrafię na nie zachorować tak jak kiedyś. Teraz mam 18 lat 169 cm wzrostu i 66kg o 14 za dużo. Zaczynam się toczyć, a jednak przez to wszystko, przez ten cały maturalny shit nie potrafię znaleźć tej prawdy o chudości w sobie!
Przez to, że jestem kochana nie potrafie uwierzyć w to, że jestem śmieciem. Choć tak bardzo chcę. Chcę znowu być na szczycie, być na fali... ale to wszystko jest po prostu
C'est tres difficile.
moją nadzieją jest 1.12 wtedy spłynie na mnie łaska pieniędzy a razem z nią kasa na siłownie i Therm Line S. Jedno i drugie powinno mi dać efekt minus 5 kg w krótkim czasie.
Boże! Dlaczego stworzyłeś mnie taką grubą, obleśną, tłuszczem oblaną!? Cierpię. Za mało dla Ciebie? Za mało?
boże, dziewczyno, czy Ty widzisz, co piszesz?
OdpowiedzUsuń"Przez to, że jestem kochana nie potrafie uwierzyć w to, że jestem śmieciem. "
na prawdę, chcę wierzyć, że niechcący zamieniłaś miejscami "kochana" ze "śmieciem". a po cóż Ci wierzyć ze nim jesteś? rozumiem cele, destrukcyjne dążenia; sama już dość długo siedzę w swoim bagienku chorych pragnień. ale na litość boską, ciesz się z resztek jako takiego mniemania o sobie i tego, ze ktoś kocha. uwierz, niejedna dziewczyna z ED zamieniłaby się z Tobą bez słowa za bycie 'kochaną'. Jak nie chcesz, to oddaj komuś, będziesz mogła w spokoju cieszyć się, ze znów jesteś śmieciem.
Chcemy łez szczęścia, nie?
OdpowiedzUsuńJak on zareagował?
Przepraszam,że tak długo!
OdpowiedzUsuń"genialnego" jak na depresję :D
Też miewam co jakiś czas okresy,w których czuję się całkowicie niezdolna do odchudzania.Nienawidzę tego.Ale poczekaj, zagłębiaj się powoli,niespodziewanie przyjdzie motywacja:)
A co do "Przez to, że jestem kochana nie potrafie uwierzyć w to, że jestem śmieciem" - to jest piękne...Zazdroszczę Ci,doceniaj to,proszę:* Chciałabym wierzyć mojemu M.,gdy mówi mi coś miłego,a jest tak,że ja po prostu wiem,że to gówno prawda,jestem gruba,brzydka,gorsza,etc.etc.
Ostatnio znalazłam stronę z nagranymi falami oddziałującymi na mózg.Sa różne efekty,np. narkotyków,czy też takie mp3.,które poprawiają nastrój,etc. Jest jedno, które służy odchudzaniu,tzn . jakoś wpływa na motywacje,chęć ćwiczeń,brak apetytu.Obczaję i dam znać,czy działa:)
Dasz radę,skarbie.
hard-to-tell.ownlog.com
Czyli on Ci w tym przeszkadza?
OdpowiedzUsuńCo do tego,że śnieg zmieni wszystko,musze się zgodzić.Ale mnie,niestety,zmieni na gorsze.
OdpowiedzUsuńChyba tak,chyba zasada nas wszystkich.Dlatego się rozumiemy :)
hard-to-tell
nie ważne czy jesteś chuda czy gruba, to nie ma znaczenia - żeby schudnąć, wystarczy przestać jeść. gdzie tu jest problem...? drugoplanowe emocje nie mają tu nic do rzeczy, możesz wielbić swój tłuszcz, ale on i tak zniknie jeśli przestaniesz jeść >< z tego, co piszesz wynika, że kochasz jedzenie bardziej niż jakąś tam wyśnioną chudość, więc nie ma rady. przecież nawet jeśli wielkim wysiłkiem schudniesz to będziesz miała jojo. chyba że masz zamiar całe życie chodzić na siłownię i wpierniczać therm line...
OdpowiedzUsuńmoże nie od razu zero jedzenia? skoro tak nie dasz rady..spróbuj małymi kroczkami iść do przodu, a nie od razu " rzucasz się na głęboką wodę i narzekasz , że toniesz "
OdpowiedzUsuńćwicz dużo ćwicz, spójrz w lustro , na te wałki tłuszczu..może odechce Ci się zjeść obiadu.Pamiętasz nasze wspólne ćwiczenia, do upadłego jeszcze trochę jeszcze trochę ? pamiętasz jak juz się robiło chudo? Po co były te wszystkie wyrzeczenia? Dałaś radę wtedy, weź się w garść i teraz..Przecież możesz, przecież potrafisz! Byłaś silniejsza ode mnie,a teraz co? To zawsze Ty mnie motywowałaś! Gdzie Twój zapał do walki z kg ? nie powiem, że ja jestem teraz szczupła, bo wagę mam nadal słoniową [55] ale staram się żyć nie zwracając na to uwagi, utrzymują ją od dłuższego czasu, nie głodzę się, jem jeden posiłek ok. 12, drugi ok.17 , nie obrzeram się, nie mam napadów, nie jem wielu rzeczy, staram się w miarę normalnie funkcjonować. Chociaż to jest cholernie trudne, unikam swego odbicia w lustrze jak ognia;(
eh nie wiem co więcej napisać..trzymaj się Kochanie:) głowa do góry i tam z dala od żarcia;*
Dobrze ze weszlas do mnie znowu i zobaczylas ;) Dodaje do linkow oczywiscie i jasne ze bede wspierac, juz poprzednim razem chcialam Ci napisac ale nie moglam dodac komentarza. To nie o to chodzi ze jak jestes kochana to nie mozesz znalezc sily. Chyba zmien podejscie na inne, moze bardziej pozytywne i sie cos ruszy. Ja sie ciesze ze chudne, wszyscy mi mowia 'jezu jak ty schudlas' ale wiesz co? nie czuje szczescia, nie cieszy mnie to... i ciagle nie wiem od czego zaczac. Jutro napisze nowa notke, zapraszam :)
OdpowiedzUsuń